W Polsce jazda latem na oponach zimowych nie jest wprost zakazana. To jednak nie znaczy, że jest dobrym pomysłem, zwłaszcza podczas upałów, dłuższych tras i wakacyjnych wyjazdów z pełnym bagażnikiem. Opony zimowe projektuje się z myślą o niskich temperaturach, śniegu i błocie pośniegowym, a nie o rozgrzanym asfalcie. Latem mogą szybciej się zużywać, pogarszać prowadzenie auta i wydłużać drogę hamowania.
Czy za zimowe opony latem grozi mandat?
Za sam fakt jazdy latem na zimowych oponach kierowca w Polsce zwykle nie dostanie mandatu. Nasze przepisy nie nakazują sezonowej wymiany ogumienia w konkretnym miesiącu i nie ma w nich prostego zakazu jazdy na zimówkach w lipcu czy sierpniu.
To jednak tylko część odpowiedzi. Opony muszą być sprawne, nieuszkodzone i mieć dopuszczalną głębokość bieżnika. Jeśli są łyse, popękane, uszkodzone albo zużyte do wskaźnika TWI, problem nie polega już na tym, że są zimowe. Problem polega na tym, że samochód ma niesprawne ogumienie.
W praktyce policjant może zwrócić uwagę na stan opon, a nie na samą nazwę sezonu. Liczy się bieżnik, pęknięcia, uszkodzenia boczne, różnice między oponami na jednej osi i ogólne bezpieczeństwo jazdy.
Minimum prawne to nie zawsze minimum rozsądku
Minimalna dopuszczalna głębokość bieżnika w samochodzie osobowym wynosi 1,6 mm. To wartość graniczna, poniżej której opona nie powinna być używana. Trzeba jednak jasno powiedzieć: 1,6 mm to minimum prawne, a nie gwarancja dobrego zachowania auta w trudnych warunkach.
Przy oponach zimowych często mówi się o granicy około 4 mm jako poziomie, poniżej którego zimówka zaczyna tracić swoje właściwości w śniegu i błocie pośniegowym. Latem kierowcy czasem myślą: skoro zimówki i tak nie nadają się już na kolejną zimę, „dojadę je” przez wakacje. To brzmi oszczędnie, ale nie zawsze jest bezpieczne.
Na rozgrzanym asfalcie zużyta opona może gorzej odprowadzać wodę, a miękka mieszanka zimówki może zachowywać się mniej stabilnie. Jeśli do tego dochodzi pełny samochód, autostrada, deszcz albo nagłe hamowanie, oszczędność może okazać się pozorna.
Dlaczego zimówki latem zachowują się gorzej?
Opona zimowa ma inną mieszankę gumy i inny bieżnik niż opona letnia. Jej zadaniem jest zachować elastyczność w niskiej temperaturze i pomagać na śniegu, lodzie oraz błocie pośniegowym. Właśnie dlatego ma więcej nacięć i rowków, które zimą poprawiają przyczepność.
Latem te cechy mogą działać na niekorzyść. Guma zimówki w wysokiej temperaturze staje się zbyt miękka, a bieżnik może pracować mniej precyzyjnie na suchej, ciepłej nawierzchni. Kierowca może odczuć to jako mniej pewne prowadzenie, pływanie auta w zakrętach, słabszą reakcję na ruch kierownicą i dłuższe hamowanie.
To szczególnie ważne podczas jazdy z większą prędkością. W mieście różnica może wydawać się niewielka, ale na trasie, przy 90–140 km/h, każdy dodatkowy metr hamowania ma znaczenie.
Największy problem: hamowanie
Kierowcy często myślą o oponach dopiero wtedy, gdy spadnie śnieg. Tymczasem latem opona pracuje równie ciężko. Musi utrzymać auto na rozgrzanej nawierzchni, poradzić sobie z nagłym hamowaniem, kałużą po burzy i ostrym manewrem.
Testy ADAC pokazują, że zimowe opony przy letnich temperaturach mogą mieć wyraźnie dłuższą drogę hamowania na suchej nawierzchni. W skrajnym przypadku różnica względem opon letnich była tak duża, że samochód na letnich oponach zdążyłby się zatrzymać, a auto na zimówkach nadal jechałoby z prędkością około 37 km/h.
To obrazowe porównanie dobrze pokazuje skalę problemu. Nie chodzi o akademicką różnicę, którą widać tylko w laboratorium. Chodzi o sytuację na drodze: dziecko na przejściu, rowerzysta, korek za zakrętem, nagłe hamowanie na ekspresówce albo pieszy wychodzący zza zaparkowanego auta.
W deszczu też nie zawsze jest bezpiecznie
Latem nie jeździmy tylko po suchym asfalcie. Po upalnym dniu często przychodzi gwałtowna burza, ulewa i woda stojąca w koleinach. W takich warunkach stan opon ma ogromne znaczenie.
Opona zimowa ma rowki i lamele projektowane pod zimowe warunki, ale to nie oznacza automatycznie, że latem będzie najlepsza w deszczu. Przy zużytym bieżniku rośnie ryzyko aquaplaningu, czyli sytuacji, w której opona nie nadąża z odprowadzaniem wody i samochód zaczyna „płynąć” po nawierzchni.
Właśnie dlatego dojeżdżanie starych zimówek latem jest szczególnie ryzykowne wtedy, gdy opony są już zużyte, auto jest ciężko załadowane, a kierowca planuje wakacyjną trasę po drogach szybkiego ruchu.
Zimówki latem szybciej się zużywają
Jazda na zimowych oponach latem może też uderzyć po kieszeni. Miększa mieszanka szybciej ściera się na ciepłym asfalcie. Opony, które mogłyby jeszcze posłużyć zimą, po kilku gorących miesiącach mogą stracić część swoich właściwości.
Dochodzi też większy opór toczenia. W praktyce może to oznaczać wyższe spalanie, większy hałas i gorszy komfort jazdy. Kierowca oszczędza na wymianie opon, ale traci na paliwie, szybszym zużyciu ogumienia i potencjalnie gorszym bezpieczeństwie.
Dlatego „dojadę zimówki latem” nie zawsze jest rozsądną oszczędnością. Czasem to po prostu przesunięcie kosztu na później.
Kiedy całoroczne mają więcej sensu?
Jeśli ktoś nie chce dwa razy w roku wymieniać opon, lepszym rozwiązaniem mogą być dobre opony całoroczne. Nie są idealne dla każdego, ale dla kierowców jeżdżących głównie po mieście, spokojnie, bez dużych przebiegów i bez częstych wyjazdów w góry mogą być sensownym kompromisem.
Trzeba jednak odróżnić opony całoroczne od zimówek używanych cały rok. To nie to samo. Opona całoroczna jest projektowana jako kompromis na różne warunki, a zimowa ma swoje główne zadanie w niskiej temperaturze i na zimowej nawierzchni.
Jeśli ktoś jeździ dużo, szybko, po autostradach albo regularnie wyjeżdża w trasy, osobny komplet letni i zimowy nadal będzie bezpieczniejszym wyborem.
A co z wyjazdem za granicę?
Przed wakacyjnym wyjazdem trzeba sprawdzić przepisy kraju, do którego jedziemy. W Polsce jazda latem na zimówkach nie jest zakazana, ale za granicą zasady mogą być bardziej szczegółowe. W niektórych państwach znaczenie ma indeks prędkości, oznaczenia opony albo okres, w którym określone ogumienie może być używane.
Dotyczy to zwłaszcza wakacyjnych tras przez kilka krajów. Kierowca może wyjechać z Polski zgodnie z przepisami, a potem wjechać do państwa, gdzie obowiązują inne wymagania. Dlatego przed urlopem warto sprawdzić nie tylko paszport, ubezpieczenie i winiety, ale też ogumienie.
Kiedy nie ryzykować jazdy na zimówkach latem?
Zimowe opony latem są szczególnie złym pomysłem, jeśli planujesz długą trasę, jedziesz autostradą, samochód będzie mocno załadowany, opony są stare, popękane albo mają niewielki bieżnik. Nie warto ryzykować także wtedy, gdy auto służy do codziennych dojazdów z dziećmi, jazdy po drogach szybkiego ruchu albo częstych wyjazdów poza miasto.
Ostrożność jest wskazana również przy SUV-ach i cięższych samochodach. Masa auta wpływa na pracę opony, a latem wysoka temperatura i obciążenie mogą dodatkowo pogorszyć stabilność jazdy.
Jeśli opony zimowe są w dobrym stanie, ale mają jeszcze dużo bieżnika, lepiej zachować je na kolejny sezon zimowy. Jeśli są już stare i słabe, tym bardziej nie powinny być traktowane jako „darmowy komplet na lato”.
Prosta odpowiedź dla kierowcy
Czy można jeździć latem na oponach zimowych? W Polsce — co do zasady — można, jeśli opony są sprawne i spełniają wymagania techniczne. Czy warto? Zwykle nie.
Opony zimowe latem szybciej się zużywają, mogą pogarszać prowadzenie, wydłużać drogę hamowania i zwiększać spalanie. Najbardziej ryzykowne są upały, szybka jazda, pełne obciążenie auta i mokra nawierzchnia po burzy. W codziennej jeździe różnica może długo nie rzucać się w oczy, ale pojawia się dokładnie wtedy, gdy kierowca najbardziej potrzebuje przyczepności.
Najrozsądniejsza zasada jest prosta: zimówki zostaw na zimę, a na lato wybierz opony letnie albo dobre całoroczne dopasowane do stylu jazdy. Przepisy mogą pozwalać na więcej, niż podpowiada zdrowy rozsądek.
